subscribe: Posts | Comments

Wojciech Gunia. Nie ma wędrowca

1 comment

nie-ma-wedrowca

Stron 168. Wydawnictwo C&T, rok wydania 2016.

Najnowszą powieść Wojciecha Guni „Nie ma wędrowca” miałem przyjemność czytać jeszcze w wersji „zerowej”, świeżo napisanej. Już w takiej, nieobrobionej jeszcze formie, robiła naprawdę duże wrażenie. Od 28 września – kiedy oficjalnie ukaże się na rynku, każdy będzie miał możliwość poznania tej niesamowitej, przejmującej historii. Historii, która zaczyna się w momencie gdy młody mężczyzna zjawia się w tartaku zwanym Bazą i podejmuje tam pracę jako stróż nocny. Decyzję tą podejmuje niemal bez namysłu, uznając, że odludzie będzie świetnym miejscem by zapomnieć o przeszłości. Pierwsze strony wprowadzają nas w klimat powieści, wiemy, że gdzieś pod treścią ukryte jest drugie dno. Szybko okaże się, że baza nie jest takim spokojnym miejscem, że poprzedni stróż zmarł w tajemniczych okolicznościach, że nic tutaj nie jest takie jak mogłoby się wydawać. Wkrótce nadciąga sroga zima i nasz bohater zostaje sam na ziemi, która widziała niejedną tragedię. Przyjdzie mu zmierzyć się z echami zbrodni popełnionych nie tylko w okolicznych lasach, ale ze zbrodniami własnego życia.

Powiem tak – dawno nie czytałem tak smutnego, przygnębiającego polskiego horroru. I trudno nawet tą opowieść nazwać horrorem. Owszem, występują tutaj rekwizyty, sceny, którymi tworzy się horrory, ale to tylko sztafaż pod którym Wojtek Gunia przemyca prawdy o nas samych, o tym, że wszystko co robimy w życiu ma wpływ na innych. „Nie ma wędrowca” to historia o wyborach – dobrych i złych – o tym, że te złe potrafią nas odnaleźć i zniszczyć nas bez żalu. Tylko czy to echa złego nas niszczą, czy nasza własna psychika, dusza, jaźń. Czy istnieje próg odpowiedzialności za swoje czyny? Co się stanie gdy próg taki przekroczymy?

O tym właśnie traktuje „Nie ma wędrowca”. I nawet ten enigmatyczny tytuł wyjaśnia się w trakcie lektury i okazuje się, że jest doskonale do treści książki dopasowany…

Wojciech Gunia debiutował zbiorem opowiadań „Powroty”, który zebrał znakomite recenzje. Powieścią „Nie ma wędrowca” udowadnia jak duży potencjał w sobie kryje. Myślę, że kolejne Jego powieści będą przebojami  – nie tylko jako horrory, ale jako znakomite psychologiczne książki. Zapraszam wszystkich do lektury, uprzedzając, że to bardzo mroczna i piekielnie smutna historia jest. Ocena którą wystawiam jest w pełni zasłużona – bo na pewno na powieści się nie zawiedziecie i przekonacie się jak wiele prawd można przemycić pod postacią czegoś niby tak trywialnego jak horror. Bo horror to nie krew, flaki, mózg na ścianie. Horror to to, co ludzie sami sobie i innym są w stanie zrobić.