subscribe: Posts | Comments

Magdalena Maria Kałużyńska. Alvethor Białe miejsce

0 comments

Alvethor

Stron 284. Wydawnictwo Oficynka, rok wydania 2014

Magdalena Kałużyńska zadebiutowała bardzo dobrym horrorem „Ymar”, a Jej druga powieść „Alvethor” jest tylko potwierdzeniem tego, że pisze naprawdę bardzo dobre historie. Nie sposób też nie wspomnieć faktu, że Autorka zorganizowała kampanię reklamową na skalę jaka zaskoczyła wielu horrorowych wyjadaczy. Plakaty, sesje zdjęciowe, profil na FB, film krótkometrażowy (z którego niestety ostała się tylko zajawka, ale Magda się odgraża, że pociągnie temat dalej). Naprawdę świetnie to wymyśliła, i pokazała jak powinna wyglądać promocja książki. Ale czy te wszystkie działania medialne nie są na wyrost? Czy Magda Kałużyńska nie chce sprzedać czegoś kiepskiego, ubranego w ładne szatki? Otóż nie. Mogę tylko powiedzieć, że dobrze iż Alvethora zacząłem czytać porankiem wolnego od pracy dnia, bo jak już się zacznie czytać to nie sposób się oderwać od lektury.

Opowieść zaczyna się w ultra wypasionym lofcie, w którym samotny, spokojny mężczyzna przykuwa się do słupa, na szczycie stosu ułożonego z wyposażenia apartamentu, po czym podpala się… Policjanci, którzy przybędą na miejsce zdarzenia staną przed nie lada wyzwaniem. Oto wśród spalonych mebli, prócz mężczyzny który się spalił, znajdą szczątki innego, wydawać by się mogło ludzkiego, ciała i ogon prehistorycznego krokodyla… Ale to tylko wstęp do wydarzeń, które zmienią na zawsze życie czwórki głównych bohaterów. Już wkrótce niewytłumaczalne morderstwa wstrząsną miastem.

Jeśli miałbym określać gatunek w jakim mieści się Alvethor, to powiedziałbym, że jest to horror s-f z domieszką slashera. Napisane to wszystko bardzo obrazowo, z dużą ilością cynicznego poczucia humoru (który staje się znakiem firmowym Magdy). Technicznie nie ma się do czego przyczepić – historia jest niebanalna, podstawa akcji stworzona przez Autorkę daje naprawdę duże możliwości do rozwinięcia opowieści. Bo Alvethor. Białe miejsce. to dopiero przedsmak tego, co Magda Kałużyńska nam zafunduje. Już teraz wiadomo, że prócz Białego miejsca będą jeszcze trzy kolejne powieści. Sami zresztą się przekonacie przy lekturze, że pierwsza opowieść z uniwersum Alvethor jest dopiero wprowadzeniem, zawiązaniem akcji, przedstawieniem bohaterów. Zresztą, z samymi bohaterami jest ciekawa sprawa – są to bowiem realni ludzie, wyłonieni w konkursie Zgiń w książce. Więc nie zdziwcie się, kiedy buszując w FB spotkacie Annę Tess Gołębiowską, Michała Rejmana, Agatę Brzostowską czy Małgorzatę Ziołek. Dodatkowy smaczek, który tylko zwiększa przyjemność płynąca z lektury.

Alvethor to dla mnie jeden z najlepszych horrorów jakie ostatnio czytałem – niech świadczy o tym chociażby fakt, że po skończonej lekturze miałem ogromną ochotę zacząć czytać jeszcze raz, od początku. A to nie zdarza mi się często (książki które czytałem po kilka razy to na przykład Terror Simmonsa czy Cmentarz dla zwierząt Kinga).

Polecam gorąco Alvethora – i tym którzy horror lubią, i tym nie przekonanym do horroru. Dajcie się porwać sile wyobraźni Magdy Kałużyńskiej, a jestem pewien, że nie będziecie żałować.

A edit do tej recenzji… Magda Kałużyńska nadal pracuje nad kontynuacją Alvethor, dodatkowo jeszcze pisze Cytrynową śmierć… Czekamy i czekamy, ale wierzę, że warto poczekać, by Autorka swoje wizje dopieściła. Czytając zupełnie niedawno Alvethor ponownie się zachwyciłem i mam wielkie zaufanie do Magdy Kałużyńskiej, jako autora naprawdę dobrych powieści.